Cofnij

Pasztet warzywny (bez jaj)

Monika Piasecka
Kuchnia wegańska i wegetariańska nieustannie mnie inspirują. I wcale nie są tak daleko od paleo jakby się wydawało. Podziwiam wegan i wegetarian za ich kreatywność w kuchni. Z pozornie nieciekawych warzyw, kasz czy strączków potrafią stworzyć coś smacznego, co je się oczami.
Rodzaj Przystawki
Kuchnia Kuchnia wegetariańska

Składniki
  

Instrukcje
 

  • Najpierw przygotuj kaszę jaglaną.
  • Przepłucz ją wrzątkiem na sitku, następnie przepłucz zimną wodą.
  • Włóż do garnka i zalej dwoma szklankami wody.
  • Dodaj szczyptę soli i gotuj ok 15 min do miękkości. W razie potrzeby dodaj wody do garnka.
  • Po ugotowaniu odstaw do ostygnięcia.
  • Cebulę pokrój na cienkie półplasterki, a czosnek posiekaj.
  • Na dnie garnka rozgrzej łyżkę oleju kokosowego lub masła.
  • Dodaj cebulę, liście laurowe, ziele angielskie i smaż na niewielkim ogniu do czasu, aż cebula będzie szklista.
  • W międzyczasie obierz i zetrzyj na tarce marchewki i cukinię.
  • Kiedy cebula będzie zeszklona, wyjmij ziele angielskie oraz liście laurowe, dodaj przygotowane warzywa i duś na małym ogniu przez około 15 minut, do czasu, aż warzywa będą bardzo miękkie.
  • Miękkie warzywa przełóż do dużej miski.
  • Dodaj ugotowaną kaszę jaglaną, pestki dyni, olej lub masło oraz pozostałe przyprawy i zmiel wszystko na gładką masę.
  • Dopraw do smaku solą i czarnym pieprzem.
  • Przełóż do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i piecz przez 40 – 45 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.
  • Wyjmij, ostudź przez całą noc, a dopiero rano krój.

Uwagi

Kuchnia wegańska i wegetariańska nieustannie mnie inspirują. I wcale nie są tak daleko od paleo jakby się wydawało. Podziwiam wegan i wegetarian za ich kreatywność w kuchni. Z pozornie nieciekawych warzyw, kasz czy strączków potrafią stworzyć coś smacznego, co je się oczami.
Weganką raczej bym być nie mogła, bo lubię mięso, ale często się tą kuchnią inspiruję. I tak było w tym przypadku. Zapragnęłam pasztetu warzywnego, błąkając się po znanych blogach wegańskich. Przecież uwielbiam kasze (jestem na samuraju), kocham warzywa więc co stoi na przerzkodzie, żeby oba te składniki połączyć. I wiecie co.... wyszedł niezły pasztet. Zostaję fanką pasztetów warzywnych!
Nie dość, że można go jeść solo, to po prostu może służyć za kanapkę, na którą położyłam pieczone mięso i pomidora. Smakowało bosko! A następnego dnia jest jeszcze lepszy. Bardziej zwarty i pełen aromatów warzyw i przypraw.
Spróbujcie koniecznie!