Wątróbkę umyj i dokładnie oczyść z błonek, po czym pokrój na mniejsze kawałki.
Rozgrzej masło na patelni i na dużym ogniu krótko podsmaż wątróbkę - ok 2-3 min z każdej strony.
Odstaw do ostygnięcia.
W międzyczasie pokrój na mniejsze kawałki słoninę, wyciśnij czosnek i włóż do miksera z ostrzem (nie mam maszynki do mięsa, więc używam miksera).
Rozgrzej piekarnik do 180C i przygotuj drugą brytfankę, nalej do niej gorącej wody - będziemy w niej piec pasztet, to po to żeby nie był suchy, ani twardy.
Dodaj ostudzoną wątróbkę i zmiel wszystko na wysokich obrotach kilka minut, aż powstanie bardzo gładka masa.
Zmniejsz obroty miksera i dodaj jaja, mąkę i przyprawy. Świeże listki ziół trzeba oddzielić od grubych łodyżek.
Dopraw tak, żeby pasztet nie był mdły, ale lekko pikantny i wyrazisty w smaku.
Formę do pieczenia wysmaruj grubo masłem, podsyp mąką ziemniaczaną i wyłóż pasztet wyrównując powierzchnię.
Włóż formę z pasztetem do wcześniej przygotowanej brytfanki z wodą i piecz ok 45-55 min.