warsztaty szydełkowaniaSzydełkowanie w dzisiejszych czasach to archaiczne zajęcie. Kojarzy nam się głównie ze starą babcią. A jak ktoś młody robi na szydełku, to na pewno jest staroświecki i niedzisiejszy. A i owszem, kiedyś sama robiłam na szydełku, ale to było w podstawówce w latach 80tych na ZPT (dla młodszego rocznika podaję, że to były Zajęcia Praktyczno-Techniczne). Uwielbiałam to wtedy!

Kiedy zobaczyłam ogłoszenie CADO, że organizują takie warsztaty od razu pomyślałam, że to może być dla mnie terapia uspokajająco-relaksacyjna.

Na CADO pierwszy raz wpadłam całkiem przypadkiem przy okazji Targu Food & Art Bazar, który odbywał się w BALu na krakowskim Zabłociu. Urzekły mnie wtedy ich torby, oryginalne chusty i etole. Wówczas niczego nie kupiłam, i potem żałowałam, bo cały czas za mną chodził ten sprytny szal. Odszukałam więc wrzuconą na sam dół szuflady wizytówkę i zrobiłam małe rozeznanie. Swoją pracownię CADO ma na Podgórzu (zresztą zaraz przy Targu Pietruszkowym, więc połączyłam przyjemne z pożytecznym) w pięknej, odnowionej kamienicy zaraz przy Kładce Biernatce. Pracownia jest czynna w różnych godzinach (bardzo elastycznie), więc umówiłam się wtedy, kiedy było mi wygodnie, żeby obejrzeć szale. No i wyszłam... z szalem i z sukienką (którą zresztą można nosić na dwie strony). Co więcej, potem wróciłam jeszcze po torbę, która nie opuszcza mnie do dziś.

CADO używa naturalnej bawełny i wełny (80-100%), a rzeczy są szyte w Polsce z materiałów polskiej produkcji (często też hand made). Co mnie się osobiście podoba, to wygodne, wielofunkcyjne rozwiązania np. chusty pełnią również funkcję kamizelek czy spódnic. To bardzo wygodne, ponieważ można posiadać mniej rzeczy jednocześnie dających więcej możliwości.

Ale miało być o warsztatach. CADO projektuje i tworzy piękne przedmioty jak się okazuje od wielu lat. Na warsztatach mieliśmy nauczyć się jak za pomocą szydełka i grubej dzianinowej przędzy wyczarować piękne, nowoczesne kosze w stylu skandynawskim. Ale za pomocą szydełka można wykonać dowolną rzecz np. biżuterię, pufy, poduchy. Trochę obawiałam się, że dawno niećwiczona umiejętność szydełkowania przeszkodzi mi w cieszeniu się warsztatami, ale zaryzykowałam. Na dzień dobry Jola (współtwórczyni CADO) zaopatrzyła nas w szydełka. Przygotowała ścinki z używanych T-Shirtów z jerseju, które miałyśmy dalej obrabiać. Zgodnie z ideą upcyklingu  czyli twórczego przekształcania rzeczy powszechnie uznawanych za śmieci do produkcji przedmiotów o wyższej wartości, podkoszulki z których wykonywana jest przędza podczas warsztatów są materiałem odpadowym. Z niczego można zrobić coś pięknego. Spodobała mi się ta ekologiczna myśl.

warsztaty szydełkowania

Jeśli ktoś cierpi na brak czasu to zawsze może kupić w CADO gotową przędzę nieupcyclingową tzw. zamotki z ekologicznej bawełny (100%), z których można dalej wyszydełkować sobie naszyjnik czy bransoletkę.

W pracowni CADO  panowała bardzo przyjemna atmosfera, bo towarzystwo wspaniałych uczestniczek pozwalało nam plotkować na różne tematy. Sama Jola jest osobą bardzo ciepłą, eteryczną, delikatną i emanuje niesamowitą równowagą i spokojem. Widać, że jest na swoim miejscu. Pracownia ma przyjemny klimat. Wszędzie poukładane wielkie belki z różnymi materiałami, ładnie prezentujące się na wieszakach torby, ogromna szafa z chustami, w którą chce się zanurkować po swój ulubiony kolor. Na środku wielki stół do pracy pełen zamotek, skrawków materiałów i narzędzi do szycia i szydełkowania. Kreatywność czuć i widać na odległość

   warsztaty szydełkowaniawarsztaty szydełkowania

Żebyśmy dobrze się czuły, w pracowni czekał na nas dzban świeżej wody z cytryną oraz talerz owsianych ciasteczek. Był upał, więc chętnie chłodziłyśmy się zimnym napojem i wyobrażeniami o lodach.

Jola pokazała nam swoją autorską metodę tworzenia przędzy z jerseyu (100% bawełna). Najpierw trzeba odpowiednio pociąć stary podkoszulek. Potem naciągnąć poszczególne skrawki materiału (od razu zauważyłam, że to naciąganie dobrze mi robi na klatkę piersiową :)), żeby je po prostu wydłużyć na kształt przędzy. W każdym skrawku wykonuje się małe dziurki nożyczkami, tak aby połączyć kawałki ze sobą w motek. Samodzielne tworzenie motka jest na pewno trudniejsze i przede wszystkich bardziej pracochłonne niż pójście na łatwiznę i kupienie gotowej włóczki, za to bardzo odprężająca i integrujące. Jola cierpliwie podchodziła do każdej z nas i poprawiała, pokazywała prawidłowe techniki. Kiedy już miałyśmy gotowe motki w swoich ulubionych kolorach, przeszłyśmy do konkretów i szydełka poszły w ruch. Okazało się, że wystarczyło 10 minut i każda z nas załapała technikę dziergania. Parę ruchów szydełkiem i od razu w mojej głowie pojawiły się obrazy jak jako nastolatka siedziałam wieczorami przy lampie naftowej (wtedy często wyłączali prąd) i dziergałam z zapałem. Od razu w mojej głowie powstały skojarzenia z kominkiem, gorącą herbatą, górami i padającym delikatnie śniegiem. Szydełkowanie kojarzy mi się z takim ciepłym klimatem. Spokojem. Równowagą.

Zaczęłam tworzyć podstawę do mojego kosza w stylu skandynawskim. Dno miało być kwadratowe, różowo-niebieskie. Szydełkowanie szło mi naprawdę płynnie i sprawnie - ku mojemu zaskoczeniu. Tak nam dobrze szło, że okazało się, że już nam leci 3cia godzina warsztatów (miały być 2). W tym czasie udało mi się zrobić całą podstawę i kawałek boków mojego kosza. Z tak dobrze zaczętą pracą wróciłam do siebie, żeby kosz kończyć już w domu. Nie mogę się doczekać, co mi wyjdzie. Radość będzie ogromna, że stworzyłam coś sama i to ze starych podkoszulków. Poza tym, zajmę się czymś kreatywnym w wolnym czasie, a nie tylko siedzeniem na FB.

warsztaty szydełkowania

Dlaczego o tym piszę na blogu, na którym znajdziecie głownie przepisy na paleo dania? Dlatego, że uważam, iż nasze zdrowie psychiczne, forma umysłowa jest tak samo ważna (a nie wiem czy nie ważniejsza) jak zdrowe odżywianie. Widzę to tym bardziej, im jestem starsza. Widzę to nie tylko u siebie, ale też u innych. Stresy dnia codziennego, szybkie życie, bieganina od jednej pracy do drugiej wykańcza nas. Ile można żyć w takim biegu. Trzeba się w końcu zatrzymać i zadbać o swój spokój. Być może takie warsztaty będą dla Ciebie świetnym rozwiązaniem. Dla mnie były. Nie mogę doczekać się następnych, żeby wyczarować kolejne cudo. Ich hasło Knitting is the New Yoga bardzo dobrze oddaje atmosferę szydełkowania.

Zdjęcia zostały zaczerpnięte ze strony www.cado.pl oraz http://blog.cado.pl/ 

Dodaj komentarz
Subskrypcja

Bądź na bieżąco i otrzymuj na skrzynkę niepublikowane na blogu cenne porady!