Gęsina

W ostatni poniedziałek postanowiłam miło spędzić czas i przy okazji czegoś się nauczyć na warsztatach kulinarnych organizowanych przez Twój Kucharz na krakowskim Zabłociu. Zresztą okolicy z bardzo fajnym industrialnym charakterem. Tematem warsztatów była gęsina.

Pierwszy raz brałam udział w warsztatach kulinarnych jako uczestnik i coś mi się zdaje że nie ostatni, bo nowe połączenia zawładnęły moimi kubkami smakowymi.

Szef Kuchni Bartłomiej Płucienniak zaplanował, że uczestnicy warsztatów będą przygotowywać dwa rodzaje przystawek oraz danie główne. W każdym daniu oczywiście gwiazdą była gęsina, na którą sezon w pełni. Widać, że Bartek w kuchni jest w swoim żywiole, a o każdym składniku mógłby opowiadać godzinami.

Po przełamaniu pierwszych lodów dobrym białym winem i uzbrojeni w fartuchy wkroczyliśmy do kuchni, w której na co dzień pracują kucharze Restauracji. Mogliśmy poczuć się jak prawdziwi Top Chef w akcji. Osobiście podobało mi się też to, że mogłam zobaczyć jak zorganizowana jest restauracja i jakich rzeczywiście używają składników. Oceniałam pod kątem czy paleo bestia może tam bezpiecznie zjeść coś smacznego. Bartek zwraca dużą uwagę na jakość produktów. Nie są to jakieś najtańsze składniki, ale specjanie wyselekcjonowane dobrej jakości masło, oleje zimnotłoczone, sosy bez konserwantów, ocet jabłkowy a nie spirytusowy itd.

gęsina

Zaczęliśmy od przygotowania podstaw do naszego dania głównego tj. gęsiej piersi. Ogromną pierś, którą po obsmażeniu zawakowaliśmy (zapakowaliśmy próżniowo), a potem włożyliśmy do specjalnego urządzenia (metoda sous vide), gdzie gęsina spędziła 1,5 h w temp. 67C. Mięso było całe pięknie czerwone (nie tak jak w wersji smażonej, że tylko środek jest lekko krwisty). Do gęsiny podaliśmy konfitowane ziemniaki oraz brukselkę z syropem klonowym, kasztanami i masłem. Rewelacyjny sposób na znienawidzoną przeze mnie brukselkę.

Przyszedł czas na bardzo oryginalną przystawkę, którą Szef Kuchni chciał przetestować na nas, żeby rychło wprowadzić ją do menu. Nie spodziewałabym się, że połączenie piklowanej czerwonej kapusty (na occie jabłkowym), gotowanych żołądków gęsich (dowiedziałam się, że można je kupić w Makro) oraz lodów imbirowych, sezamu i kolendry może być takie smaczne! To potwierdza moją teorię, że nie można się zamykać na stare rozwiązania, ale ciągle szukać nowych połączeń i smaków.

gęsina

Na kolejną przystawkę czekałam z niecierpliwością, bo miał być nią pasztet z gęsich wątróbek bez pieczenia podawany z chutneyem z pigwy. Zainspirowana tą prostą i bardzo smaczną potrawą muszę przygotować takie pâté dla Was. Do pasztetu użyliśmy wina czerwonego oraz brandy i bardzo dużo masła. Mam już pomysł jak przerobić przepis pod swoje potrzeby. Pâté  rozpływało się w ustach, a orzeźwiający chutney z pigwy (nie pigwowca) był genialnym uzupełnieniem.

Po przygotowaniu każdej potrawy siadaliśmy razem i degustowaliśmy, a Bartek dbał o to, żeby do każdej potrawy podano odpowiednie wino. Nasze języki rozwiązywały się coraz bardziej kiedy degustowaliśmy kolejne rodzaje wina.

Atmosfera podczas warsztatów była bardzo przyjazna i luźna. Fantastyczni ludzie z pasją do gotowania. Nie było rywalizacji, presji i zadęcia. Szef nikogo nie krytykował, ani nie popędzał. Całkowity relaks i luz. Bardzo przyjemna forma spędzania czasu, podczas której można poznać nowych ludzi, wyluzować się i co najważniejsze wymienić się cennymi informacjami co gdzie kupić, jaki tajemniczy nowy składnik wykorzystać w swojej kuchni czy jakie restauracje są godne polecenia itd.

Te 3 godziny spędzone w miłym towarzystwie na kreatywnej pracy szybko minęły. Mam nadzieję, że za miesiąc kolejne wyzwanie.

gęsina warsztaty

Chcesz nauczyć się gotować w stylu paleo zapraszam na moje warsztaty np. takie jak tu albo tu.

Zdjęcie tytułowe, potraw i plakat pochodzę ze strony Twój Kucharz.

Dodaj komentarz
Subskrypcja

Bądź na bieżąco i otrzymuj na skrzynkę niepublikowane na blogu cenne porady!