Restaurację Portobello, która mieści się na krakowskiej Woli Justowskiej odwiedzam dość często, głównie przychodząc tam w niedziele na kawę i bezglutenowe ciasto czekoladowe. Tym razem jednak postanowiliśmy spróbować czegoś do jedzenia.

Pomyślicie sobie, co może być paleo do zjedzenia we włoskiej knajpie, przecież tam tylko pizza, bruschetta i pasta. To prawda, można tam zjeść typowo po włosku, ale przecież kuchnia śródziemnomorska już nie raz została okrzyknięta jedną z najzdrowszych kuchni świata, głównie ze względu na dobre tłuszcze, które tam królują.

Najpierw może o samym wnętrzu. Restauracja składa się z dwóch części. Jedna część znajduje się na parterze, a do drugiej – zwanej oranżerią – można wejść albo od ogródka, albo przechodząc zakamarkami przez salę główną. Na pierwszy rzut oka od razu widać włoskie akcenty: wiszący makaron, oliwę, bazylię w doniczkach poustawianą na stolikach. Od wejścia gości wita połówka pomarańczowego Fiata 500, obrusy w czerwono-białą kratę, plakaty z Sophia Loren i wiszące prosciutto. Ja odbieram to miejsce jako bardzo przyjemne dla oka, z klimatem. Może tylko sala główna ma zbyt formalny, restauracyjny wygląd. Mało w niej włoskiego luzu i frywolności .

Oranżeria jest moim zdaniem przyjemniejsza. Duże okna i kominek dodają uroku. Poza tym z oranżerii jest bezpośrednie wyjście do ogródka i na mały plac zabaw dla dzieci. Jedynym minusem oranżerii jest to, że zaraz przy oknach znajduje się parking dla gości. Szczególnie latem wdychanie oparów aut próbujących wykręcić (bardzo mało miejsca na manewry) nie należy do przyjemnych. Zamiast parkingu mógłby się tam znaleźć duży piękny ogród, który latem byłby nie lada atrakcją. A parking znajduje się jakieś 5 minut piechotką przy Parku Decjusza, sąsiadującym z Portobello.

No to do sedna czyli do zamówienia. Tego dnia miałam ochotę na dobry kawał mięcha, zatem zamówiłam grillowany rostbef wołowy z rozmarynem na sposób prawdziwie włoski , a do tego szpinak z oliwą i czosnkiem. Danie bardzo paleo! Podano je na ogromnym talerzu, gdzie połowę zajmowało mięso. Stek zamówiłam krwisty (jak paleo to paleo). Krwisty stek poznasz po tym, że będzie sprężysty jak mięsień przy kciuku (od dołu). Pachniał przepięknie rozmarynem, ale też łąką. Był doskonale przyrządzony. Odpowiednio miękki , soczysty i aromatyczny. Dostałam nawet ostry nóż do steków. Szpinak był idealnie doprawiony, bez przesady z czosnkiem i z przyjemnym zapachem oliwy z oliwek. Jak dla mnie porcja ogromna (mięso 200 g). I drwal by się najadł. Wciągnęłam wszystko tylko dlatego, że było przepyszne.

Mój mężczyzna zdecydował się na toskański gulasz rybny z krewetkami, kalmarami i mulami. Podobnie - porcja przeogromna. Właściwie na mały głód to dla dwóch osób. Gulasz podano w dużej białej misce, a obok dwie mniejsze – jedna z wodą na opłukanie rąk, a druga na odpadki po owocach morza. Gulasz pachniał małą nadmorską miejscowością gdzieś na południu Włoch. Mnóstwo owoców morza zatopionych w gęstym sosie pomidorowym, a wszystko skropione prawdziwą oliwą. Gulasz jest w Portobello podawany z dwiema kromkami grillowanego chleba, ale można poprosić bez dodatków.

Na zamówienie nie czekaliśmy długo – myślę, że jakieś 15-20 minut, a w międzyczasie cieszyliśmy się ciepłem kominka w ten zimny dzień i rytmami włoskich przebojów, które stale goszczą w restauracji.

W karcie znajduje się jeszcze wiele dań zgodnych z zasadami zarówno diety paleo jak i bezglutenowej. Jeśli macie ochotę na danie z makaronem restauracja zamieni go Wam na bezglutenowy kukurydziany. Duży wybór mięs: jagnięcina, cielęcina, wołowina i drób podawane z paleo-przyjaznymi dodatkami jak ocet balsamiczny, świeże zioła i czosnek. Poza tym ryby i owoce morza. I w końcu zupy (sezonowe – np. dyniowa, pomidorowa ) i dużo zielonych sałatek. Wybór ogromny, a każde danie można delikatnie zmodyfikować pod swoje potrzeby dietetyczne i upodobania smakowe.

Jeśli chodzi o ceny to uważam, że bardzo dobra relacja ceny do wielkości i jakości dań. Za 200g ekologiczny stek (restauracja zaopatruje się w Oikos) zapłaciłam 40 zł + szpinak 6 zł. Gulasz rybny kosztował 40 zł. Czekoladowy torcik to koszt 12 zł, a podwójne espresso tylko 6,50. To w turystycznych miejscowościach górskich np. Piwniczna Zdrój taka kawa kosztuje 10zł! A w Portobello można liczyć na prawdziwą jakość.

 

Obsługa to same kobiety i wszystkie ubrane w ten sam sposób – białe koszule, czerwone fartuszki i obowiązkowo mocno koralowe usta. Za każdym razem zwraca to moją uwagę. I podoba mi się bo wpisuje się we włoski klimat.

Cała oprawa posiłku i samo jedzenie przeniosło nas do Włoch. Nie dostałam niestety zgody właścicielki na sfotografowanie potraw, a szkoda, bo byłoby warto je Wam pokazać. Możecie mi tylko wierzyć na słowo. Wyznacznikiem dobrego dania jest dla mnie jego klimat, który ma mnie przenieść w podróż kulinarną. Portobello zdało egzamin. Dania były prawdziwie włoskie, bez udawania. To klimat prawdziwych Włoch. To wakacje w ciepłym kraju, radość, wolność, słońce…

Co więcej, Portobello ma też mały sklepik, w którym można kupić prawdziwe włoskie specjały tj. oliwa z oliwek, oliwki, suszone pomidory, prosciutto, passatę, a nawet bezglutenowy makaron kukurydziany (15 zł).
Portobello oferuje dwa bezglutenowe desery: mocno czekoladowy torcik z malinami (bez mąki) i torcik czekoladowy z kremem pistacjowym (bez mąki). Obydwa już próbowałam i każdy jest wart swojej ceny. Porcja jest bardzo duża, i zawsze zamawiamy jeden kawałek na dwie osoby. Wspaniale pasuje do kawy, którą mają tam naprawdę bardzo smaczną.

Jeśli lubicie włoskie smaki, gorący klimat i wakacje nad morzem to Portobello przeniesie Was w odległe zakątki Włoch. Bardzo miło spędza się tam czas. Zdecydowanie za każdym razem odrywam się od codzienności i zapominam na chwilę o obowiązkach. Oby więcej takich miejsc gdzie dobre jedzenie łączy się z odpoczynkiem od przyziemnych spraw. A takiego odpoczynku nam w dzisiejszych czasach najbardziej potrzeba.

 

Powyższe zdjęcia zostały zaczerpnięte ze strony Restauracji Portobello.

Dania, które widzicie na zdjęciach, to nie te które jedliśmy. Przykładowe dania  zostały zaczerpnięte ze strony restauracji.

Dodaj komentarz
  • witek
    2015-02-13 09:24

    Byłem tam i smakowałem włoskie potrawy - bardzo dobre, fajny wystrój lokalu. A espresso rewelacja - jedno z lepszy jak nie najlepszych w Krakowie.

Subskrypcja

Bądź na bieżąco i otrzymuj na skrzynkę niepublikowane na blogu cenne porady!