Hashimoto

Zapalenie tarczycy typu Hashimoto to choroba autoimmunologiczna, która prowadzi do zniszczenia gruczołu tarczycowego. Trzeba podkreślić, że Hashimoto to nie choroba tarczycy, tylko całego układu odpornościowego, który akurat wybrał tarczycę jako swój cel. W miarę niszczenia tarczycy przez proces autoimmunologiczny dochodzi do utraty zdolności produkcji hormonów tarczycy.

 

Bardzo wiele można zrobić, aby ten proces zatrzymać i żyć normalnie. Potrzebne jest jednak podejście holistyczne do leczenia Hashimoto, oparte na indywidualnie dobranej diecie, eliminacji toksyn i chemii w domu, zarządzaniu stresem, relaksacji i suplementacji. Możliwe jest doprowadzenie do remisji choroby, ustąpienie objawów, a nawet unormowanie poziomu przeciwciał. Jest o co walczyć, a jeśli zbagatelizujesz chorobę, to Twoja przyszłość może wyglądać nieciekawie.


1.

Hormony tarczycy stymulują metabolizm spożywanych pokarmów, są odpowiedzialne za przyswajanie witamin i produkcję energii z pożywienia. Niedostateczna ilość hormonów spowoduje, że będziesz mieć problemy z utrzymaniem właściwej masy ciała, będzie Ci bardzo trudno schudnąć lub przytyć, a Twoje ciało będzie niedożywione i nieodporne na wszelkie infekcje.


2.

Coraz częstsze wzdęcia, gazy, niestrawność, zaparcia będą uprzykrzały życie i ograniczały kontakty towarzyskie. W jelicie będzie przeważała patogeniczna flora bakteryjna, drożdże, grzyby, których metabolity będą zatruwały organizm. Brak pożytecznych bakterii typu Lactobacillus i Bifidobacterie , które chronią układ pokarmowy, immunologiczny i pomagają w trawieniu, będzie powodował coraz większe problemy pokarmowe. Na skutek braku hormonów powstaną inne problemy trawienne np. zaburzenia trawienia tłuszczów z uwagi na brak żółci, której wytwarzanie zostało spowolnione przez niedomagającą wątrobę. Brak kwasu solnego oraz enzymów koniecznych do trawienia pokarmów przyczyni się do braku wchłaniania witamin, minerałów oraz refluksu.


3.

Pewnie nie jednego dnia doświadczyłaś braku energii na wykonanie nawet najprostszej czynności (np. wstanie z łóżka) i jeśli nadal nic nie zmienisz, przygotuj się na spędzenie połowy życia leżąc w łóżku pod kocem zamiast zwiedzać świat albo bawić się ze swoim dzieckiem. Nawet jeśli jeszcze masz energię, to jej zapasy wkrótce się skończą jeśli nie będziesz o siebie dbać.


4.

Możesz mieć problem z donoszeniem ciąży. Kobiety w ciąży z pozytywnymi wynikami na obecność przeciwciał anty-TPO mają większe ryzyko poronień. A nawet kiedy uda Ci się zajść w ciążę istnieje duże ryzyko urodzenia dziecka upośledzonego intelektualnie. W ciąży często dochodzi do remisji choroby, aby po urodzeniu dziecka choroba znów uderza, tylko z większą siłą.


5.

Jest duże prawdopodobieństwo, że dopadnie Cię depresja, stres czy nerwica lękowa ze względu na zbyt małą ilość hormonu T3 oraz brak wchłaniania witaminy D3 odpowiedzialnej za dobry nastrój. Przygotuj się na przyjmowanie antydepresantów, które będą przyczyniały się do notorycznego niszczenia flory bakteryjnej.


6.

Będziesz odczuwać zimno bardziej dotkliwie niż inni i będziesz mieć problem, żeby się rozgrzać. Dłonie i stopy marzną najszybciej, więc przygotuj się na kupowanie najcieplejszych butów i rękawiczek jak na wyprawę w wysokie góry. Tarczyca jest „termostatem” Twojego ciała, a utrzymanie stałej temperatury organizmu jest niezbędne, aby procesy i reakcje zachodziły prawidłowo.


7.

Rozwiną się poważne niedobory pokarmowe i anemie z powodu upośledzonej absorbcji składników odżywczych za sprawą nieszczelnego jelita. I nawet nie pomoże najdroższe danie przygotowane przez znanego restauratora, bo minerały i witaminy nie będą miały jak się przyswoić. Najczęstsze braki występują w poziomie witaminy B12, K, żelaza, cynku, selenu, jodu. Bez nich niemożliwe jest prawidłowe funkcjonowanie organizmu.


8.

Ze względu na przeciążenie układu odpornościowego wystąpią nowe alergie pokarmowe i wziewne, więc o sielskich wakacjach na wsi i hasaniu na łące możesz zapomnieć, bo objawy nie pozwolą Ci nawet zbliżyć się do pylących drzew. Alergie są objawem nieszczelnego jelita, które przepuszcza toksyny w głąb ciała. Jeśli cierpisz z powodu alergii sezonowych na pylące trawy, to możesz mieć pewność, że masz również alergię na gluten.


9.

Problemy z przyswajaniem witaminy E, witamin z grupy B i minerałów tj. wapń, fosfor czy magnez, spowodują, że Twoje włosy będą coraz rzadsze, skóra cieńsza, bardziej sucha i blada, a paznokcie coraz bardziej łamliwe. Kolokwialnie mówiąc, będziesz po prosu wyglądać na zabiedzoną i żadna najmodniejsza kreacja tego nie ukryje.


10.

Będziesz się starzeć szybciej niż Twoje promiennie wyglądające koleżanki, ponieważ antyoksydanty takie jak witamina C, E, betakaroten, selen i magnez, które zapobiegają destrukcji komórek nie wchłoną się przez Twoje uszkodzone jelita.


11.

Z pewnością zachorujesz na kolejne choroby autoimmunologiczne, bo Twój układ odpornościowy będzie coraz bardziej wyczerpany i bezbronny wobec patogenów. Twoje ciało będzie wycieńczone, bo witaminy i minerały nie będą wchłaniane, a Ty będziesz coraz bardziej podatna na choroby. Hashimoto często towarzyszą reumatoidalne zapalenie stawów, zaćma, choroba Leśniewskiego-Crohna, łuszczyca i tak można jeszcze długo wymieniać. Badania mówią, że 80% chorych na Hashimoto może mieć również celiakię.


Zmiana dotychczasowego stylu życia zawsze spotyka się z oporem, a nawet agresją wśród chorych, bo nie wyobrażają sobie wprowadzenia zmian w życie. Nie wiedzą od czego zacząć. Uważają, że ich życie towarzyskie legnie w gruzach, nie wyobrażają sobie wycieczki w góry bez kanapki w plecaku, albo grilla bez piwa. Myślą, że wystarczy połknąć magiczną pigułkę i czarodziejsko problem zniknie sam. Jednak tak łatwo nie jest. Potrzeba dużo determinacji i chęci oraz pomocy dietetyka, który ułatwi cały proces i wskaże drogę. Ale nie ma chyba nic cenniejszego, niż zdrowie. Każdy musi rozważyć sam, czy warto spróbować zmienić swoją przyszłość.

 

Żeby to co wyżej napisałam nie było tylko teorią, przeczytajcie prawdziwa i jakże mądrą historię Anity z bloga Alpacasquare.pl

Anita Alpacasquare

Cześć! Nazywam się Anita i od 2 lat prowadzę bloga www.alpacasquare.pl.

 Założyłam go w momencie, kiedy zaczęłam czuć się dobrze, tzn. …normalnie, tak jak powinien czuć się zdrowy człowiek. Dzień po dniu czułam się coraz lepiej – budziłam się wyspana, a szłam spać usatysfakcjonowana minionym dniem. Wszystko działo się tak jak powinno – nie było problemów z trawieniem, puchnięciem, mdłościami, brakiem apetytu, suchą skórą, wypadającymi włosami. Postanowiłam więc, że zacznę się tym dzielić z innymi, bo prawdopodobnie nie byłam sama ze swoimi objawami. Okazało się, że na świecie żyję tysiące chorych kobiet cierpiących na Hashimoto.

 

Wcześniej żyłam trochę automatycznie. Wstawałam rano, jadłam owsiankę, piłam kawę i spieszyłam się na autobus do szkoły. W szkole, jak to w szkole – stresowałam się kartkówkami, sprawdzianami oraz jak na nastolatkę przystało - tym, co pomyślą o mnie inni. Jednak nie widziałam większej różnicy między moim samopoczuciem, a samopoczuciem moich znajomych – wszyscy pragnęliśmy tylko końca lekcji, powrotu do domu, przed telewizor, komputer, zalegnięcia w łóżku i odpoczynku. Na przerwach szliśmy po kolejną kawę narzekając po drodze na nauczycieli czy nadmiar obowiązków.

 

Jednak w pewnym momencie swojego życia poczułam, że chyba jednakcoś jest ze mną nie tak, a moje przewlekłe zmęczenie nie jest normalne. Zaczęłam także czuć mdłości. Nie byłam w stanie zjeść normalnego posiłku. Rano budziłam się zmęczona, a w ciągu dnia mogłam zjeść tylko jedną bułkę z chudą szynką i chudym twarogiem. Piłam coraz więcej kawy, która i tak na mnie nie działała, ale przynajmniej przez chwilę dawała radość. W ciągu dnia miałam problemy z oddychaniem, ale każdy lekarz w kółko powtarzał, że nic mi nie jest, zalecając przy tym wypicie melisy. Miałam także problemy z koncentracją, potrafiłam 5 razy spojrzeć na zegarek stojąc przed rozkładem jazdy autobusów i wciąż nie pamiętając, która jest godzina. Pomimo, że jadłam bardzo mało, zaczęłam tyć. Jednak przy moim wysokim wzroście (174cm) nikt tego nie zauważył, a więc kolejna wizyta u lekarza zakończyła się podsumowaniem „nic Ci nie jest, po prostu dojrzewasz”. Nawet brak miesiączki, czy niskie ciśnienie krwi nikogo nie wzruszało. Wypadające włosy to oczywiście moja obsesja, bo przecież nie mam jeszcze żadnych łysych placków na głowie. A ja bałam się już nawet te włosy czesać, bo wydawało mi się, że więcej zostaję mi ich na szczotce, niż na głowie. Wszelkie problemy związane z nerwowością, brakiem chęci do życia zrzucano na depresję i zalecano wizytę u psychologa. Jednak bardzo się przed tym wzbraniałam. Głęboko wierzyłam, że to nie jest moja wina, chociaż powoli zaczynałam tracić nadzieję, że ktoś mi pomoże.

 

Pewnego dnia, podczas zajęć w szkole, poczułam, że zaraz zemdleję. Nie pierwszy raz, ale ten dzień pamiętam do dziś. Wyszłam z sali i zadzwoniłam do mamy, która urwała się z pracy i zawiozła mnie do lekarza. Zlecono mi badania. Tym razem wciąż nie wierzyłam, że ktoś mi pomoże, chciałam tylko zwolnienie ze szkoły i leżeć w łóżku, tak przez tydzień. Bo może przejdzie, skoro wszystkie wyniki (wg. lekarzy morfologia w normie oznaczała pełnię zdrowia) były w porządku. Tym razem zlecono mi także badanie TSH – hormon przysadki mózgowej regulujący prace tarczycy oraz przeciwciała. A tu …niespodzianka! Poczułam ulgę, że wreszcie jest jakiś trop. Diagnoza: Hashimoto oraz Graves-Basedow – choroby autoimmunologiczne. Na szybko (ok. 3 tygodnie czekania prywatnie…) załatwiłam sobie wizytę u endokrynologa. Zrobiono mi USG i rozpoczęło się leczenie.

 

Po kilku tygodniach leczenia hormonem, odczułam ulgę – fizyczną – bo w końcu zaczęłam normalnie oddychać i zasypiać, a także psychiczną – może jednak jestem normalna i nie potrzebuję psychologa, a to tylko moja tarczyca źle funkcjonuje? Zaczęłam jednocześnie przeszukiwać Internet, na czym dokładnie polegają moje choroby, ponieważ od zawsze fascynowało mnie ciało człowieka. Natrafiłam na bardzo ciekawe zagraniczne portale dotyczące właśnie Hashimoto. Dowiedziałam się, że przy mojej chorobie nie powinnam jeść glutenu oraz nabiału, a także, że bardzo prawdopodobne jest, iż cierpię na pewne niedobory witamin i minerałów – m.in. witaminy B12, D3 czy niedobór żelaza. Zadbałam także o układ trawienny, który miał okazać się jedną z najważniejszych kwestii leczenia chorób tarczycy. Wszystko zaczęło się potwierdzać. Niestety żaden endokrynolog nie zlecił mi tych badań, ja jednak w zaparte drążyłam ten temat. Robiłam badania na własną rękę, kupowałam kolejne suplementy diety, jednocześnie dbając o to, co znajdowało się na moim talerzu.

 

Pożegnałam się z owsianką, chlebem, makaronem oraz mlekiem czy chudymi serkami. Zaczęłam jeść więcej warzyw, więcej mięsa, za którym wcześniej nie przepadałam. I tak o to, okazało się, że …czuję się naprawdę świetnie! Zdrowe jelita, ogromny apetyt, nieprzerwany, 8h sen, odrastające włosy… Nie marzyłam o tym nawet w snach. No i psychika. Naprawdę uważam, że jestem teraz silna psychicznie. Uzupełnienie niedoboru witaminy B12, niskiej ferrytyny, czy kwasu solnego spowodowało, że …zaczęłam wychodzić z domu, podróżować, otwierać się na ludzi, a po depresji …ani śladu :)

 

Dzisiaj kontynuuję moją walkę o zdrowie, ucząc się każdego dnia czegoś nowego o wspaniałym tworze jakim jest nasze ludzkie ciało. To zdumiewające, jak właściwe odżywianie może zmienić nasze samopoczucie, pogląd na rzeczywistość, nasz nastrój. Hashimoto to nie wyrok, to swego rodzaju wyzwanie. Tak naprawdę wystarczy odpowiednia dieta, a raczej – styl życia - im bardziej zbliżony do tego pierwotnego, naturalnego, tym lepiej.

 

A Wy jakie macie doświadczenia w kwestii swojej choroby? Podzielcie się z nami swoimi rozterkami, samopoczuciem i problemami. 

 

W kolejnej części znajdziecie przykładowy jadłospis dla Haszimotki. Śledźcie bloga!

Dodaj komentarz
  • Barbara Stankiewicz
    2016-09-24 10:46

    Witam, dziękuje za mozliwosc kontaktu.Ciesze się, ze w takim miejscu bedziemy mieli mozliwosc wymisny doświadczen dot. choroby jak i wzajemnego wspierania sie w sytuacjach trudnyvh, ktorych haschimoto nie szczędzi. Dzsiaj mie mam czasu ale odezwe die i opisze swoje zmagania z choroba, ktora spadla na mnie jak przyslowiowy grom z jasnego nieba.Pozdrawiam serdecznie.

  • karmazynowa.com
    2016-09-25 00:35

    Twój blog jest dla mnie inspiracją :)
    A oto moja historia
    http://karmazynowa.com/auto-zdrowie/hashimoto-mogloby-sie-przedstawic/
    i historia mojej Córki, bo autoagresja lubi być dziedziczna
    http://karmazynowa.com/auto-zdrowie/reumatyzm-u-dziecka/

  • Paleo Strefa
    2016-09-25 09:57

    Karmazynowa! Dziękuję za podzielenie się swoją historią. Ale Wy jesteście przepięknie wesołe i radosne! Aż miło popatrzeć na takie pozytywne twarze. Nie znalam Twojego bloga ale bede tu czesciej zagladała. Cudowny! Dziękuję i pozdrawiam!

  • Zofia Bartycka
    2016-10-24 20:49

    zgadzam się z twoimi uwagami odnośnie sposobu odżywiania w Haszimoto , endokrynolog nie dał mi żadnych wskazówek odnośnie diety. Dziękuję , zwrócę na to uwagę.mój największy problem to tusza nie do zaakceptowania problemy z brwiami tak,tak, i paznokciami pozdrawiam śledzę twój blog

  • Paleo Strefa
    2016-10-27 18:02

    Zofia - bardzo mi miło ze sledzisz moj blog. Zycze Ci powodzenia i jakby co to sluze pomoca. Pytaj na mailu gdybys porzebowala. Dziękuje!

  • Monika Sadowska
    2016-11-18 20:28

    Stwierdzono u mnie hashimoto w 2012 roku, każdy endokrynolog a było ich 4 , stwierdził, że tego się nie leczy. Właśnie wyszłam ze szpitala, miałam zawał w wieku 37 lat. Lekarze byli zdziwieni w szpitalu, że nie leczę tarczycy. Dodatkowo przed zawałem byłam na zwolnieniu ponieważ nie miałam siły już nawet dojechać do pracy, nie miałam siły wstawać z łóżka, ciągle byłam przeziębiona, bez przerwy na lekach. Żaden lekarz nie kapnął się, że to może być od tarczycy po mimo, że informowałam lekarzy przez ponad 6 miesięcy przed zawałem, że nie mam siły, moja skóra jest sucha a zarazem strasznie się pocę i nie mogę tego niczym zahamować, miałam problemy skórne dziwne zmiany jak po pogryzieniu przez meszki , włosów na głowie straciłam ponad połowę, mam prześwity na czubku głowy. Mogłabym pisać i pisać. Dziewczyny nie doprowadźcie się do takiego stanu jak ja , kiedy zrobiono mi badania w szpitalu większość wyników było 0,03 lub 0,10 tragedia wykończenie organizmu. Tylko szkopuł w tym, że ja chodziłam do lekarzy i nic z tego mi nie przyszło, obecnie przebywam na długim zwolnieniu nie przeszłam testu wysiłkowego. Lekarze twierdza, że mój organizm będzie do siebie dochodził nawet rok. Nikt mi zdrowia ani czasu nie odda a ja czuję się jak wrak człowieka. Pozdrawiam serdecznie.

  • Paleo Strefa
    2016-11-20 22:13

    Moniko - bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią. Gratuluję uporu, konsekwencji i siły!!!

  • Monika S.
    2016-12-21 22:24

    Tak się zastanawiam a co zrobić jeśli po ponad 2 latach leczenia (prywatnie, wiele wizyt,badań) i prawidłowych normach TSH,ft3 I ft4 i codziennego brania letroxu,większość objawów nie ustępuje,a zmęczenie i brak chęci na cokolwiek (pomimo spania około 10h na dobę) pogłębia się?

  • Paleo Strefa
    2016-12-22 20:20

    Monika S . - problem jest dosc skomplikowany. Po pierwsze normy laboratoryjne a normy fiunkcjonalne badan o zupelnie co innego. Po drugie Twoje samopoczucie jest jednak najewazniejsze, jesli nadal objawy nie ustepuja trzeba zweryfikować dietę, styl życia, nasilenie stresu, pasożyty (zrobić badania w dobrym laboroatorum w pełnię księżyca, bo wtedy pasożyty znoszą jaja i jest wieksza szansa na ich wykrycie), poza tym Candida, Borelioza, H. Pylori. Jesli jeszcze nie sprawdzalas to alergie pokarmowe moze one tu nie pomagają, nie wiesz na co masz nietolerancje i caly czas draznisz swój organizm. Jesli jeszcz enie badalas to poziom zelaza, ferrytyny, selenu, cynku, B12, kwas foliowy. Poziom glukozy i insuliny - moze wkierunki insulinooporności. Jakiis/eś problemy są nierozwiązane stąd nieustające objawy.

Subskrypcja

Bądź na bieżąco i otrzymuj na skrzynkę niepublikowane na blogu cenne porady!