zakupy paleo

W zeszłym roku już pisałam sporo o zakupach. Znajdziecie tam sporo szczegółów dotyczących piramidy produktów paleo i listę sklepów, gdzie się zaopatruję i którym ufam. Wiem, że temat zakupów najbardziej Was ciekawi. Co, gdzie, za ile. Każdy z Was ma pewnie swoje ulubione produkty, które zawsze znajdują się w jego lodówce czy spiżarni. Poniżej spisałam takie, które są podstawą mojej kuchni. Dają wiele możliwości i przede wszystkim są bogate odżywczo, a jednocześnie tanie.

1. Kości

To super opcja dla kogoś, kto lubi oszczędzać. A kości są tanie. Najwartościowszy jest bulion gotowany na kościach ok. 20-24h w wolnowarze (mam taki) , który można nastawić i wyjść z domu, bo urządzenie samo się wyłączy. Wygotowują się wtedy wszystkie witaminy i minerały, szpik i kolagen, niezbędne dla zdrowia kości, zębów, stanu skóry no i zdrowia jelit. Ostatnio kupiłam ok. 1,5 kg kości jagnięcych za … 1 zł! Na bazie bulionu z kości można robić zupy, galaretki mięsno-warzywne czy sosy. Zapytajcie swojego lokalnego sklepikarza czy może Wam odłożyć kości dobrej jakości.

2. Warzywa, w szczególności korzeniowe

W paleo bardzo łatwo zejść za nisko z węglowodanami. Szczególnie osoby początkujące powinny zastanowić się czy oby nie mają objawów ketozy czyli brzydki amoniakalny zapach z ust, brak miesiączki, osłabienie i ciągłe zmęczenie, zachcianki. Ketoza ma swoje plusy, ale nie można tak w nieskończoność. Na ratunek gotowe są nasze polskie warzywa korzeniowe, dostępne cały rok. Najlepiej jeść je w skondensowanych formach np. zupy kremy, soki świeżo wyciskane, puree, budynie, wtedy dostarczymy więcej węgli jednorazowo. Jak uatrakcyjnić warzywa? 

3. Kiszone warzywa

Najlepiej kisić warzywa samemu. To proste jak kiszony ogórek. Wystarczy pokroić marchewki w plasterki, dodać np. kawałek jabłka, które ma dużo cukru potrzebnego do fermentacji, włożyć ulubione przyprawy np. koper suszony (mam jeszcze swój z zeszłego roku ze wsi), chilli, czosnek albo chrzan, ziele angielskie i czekać. Wspaniałe są kiszone rzodkiewki, pomidory, czerwona kapusta. Trzeba też wypijać sok z kiszonek. To naturalne probiotyki dla zdrowia jelit. Przeciwdziałają przeziębieniom i infekcjom, szczególnie w sezonie zimowym.

4. Kiełki

Kiełki to kolejna rzecz , która nie wymaga robienia praktycznie nic. Trzeba tylko kiełki przelać rano i wieczorem świeżą wodą. Rosną same w ciągu 3-7 dni. Kiełki to skumulowane źródło najcenniejszych witamin minerałów. Dodaję je do jajecznicy, zup, sałatek albo "chińszczyzny".

5. Dynia

Tutaj pisałam o właściwościach dyni, znajdziecie tam też sporo odnośników do przepisów z dynią. Osobiście uwielbiam ją za wszechstronność i smak. Najchętniej jem dyniowe zupy kremy, budynie na mleku kokosowym, ale też uwielbiam nadziewaną dynię i kopytka dyniowe. Szczególnie zimą koi moje nerwy. Stanowi też dla mnie cenne źródło węglowodanów.

6. Jaja

Pisałam o właściwościach jaj we wcześniejszym poście. Podstawowa rzecz, to nie wolno bać się jaj, ze względu na cholesterol. To mit. Najlepsza forma jaja to na miękko, a najgorsza to na twardo. Mówi się, że żółtka jaj przeciwdziałają miażdżycy dzięki zawartej w nich lecytynie. Zwykle kupuję około 40 jaj na tydzień dla naszej dwójki - wiejskie na targu lub ekologiczne w sklepie. Czasem zamawiam sobie rarytasy – jaja kacze i gęsie. Są jeszcze smaczniejsze i mają większe żółtka czyli to co w jajach najlepsze.

7. Olej kokosowy/Masło wiejskie/Słonina

To moje ulubione i wszechstronne tłuszcze. Oleju kokosowego extra vergine używam głównie do pieczenia warzyw, budyniów warzywnych  kasz oraz do deserów. Na maśle smażę jaja, albo dodaję je do kaszy po ugotowaniu (daje aksamitny posmak np. jaglance). Nadziewam też masłem pieczonego kurczaka, dodając temu chudzielcowi tłuszczyku. Słoninka jest idealna do smażenia pulpetów i kotletów (uwaga smażcie ją powoli, żeby się nie przypaliła!), ale uwielbiam też smak słoniny w pieczonych warzywach korzeniowych. Jak mam chude mięso, to też dodaję do niego słoniny podczas pieczenia. 

8. Podroby

U nas w domu rządzi wątróbka królicza kupowana na Starym Kleparzu u Gugulskiego. Ale warto też spróbować kaczej, indyczej (np. w pasztecie) czy cielęcej. Wołowa jest bardzo twarda. Klasyczna – czyli na maśle z cebulą to nasza ulubiona , ale często piszecie, że nie lubicie wątróbki, wtedy proponuję ją zmiksować (ukryć) z mielonym mięsem albo z białą kiełbasą. Możecie poszaleć z innymi podrobami: np. superfood w chorobach autoimmunologicznych - grasica. Lubię chyba wszystkie podroby: uwielbiam flaki, ozorki i ozory, żołądki i serca w gulaszu, ale nie będą fanką płucek. To chyba jedyna rzecz, której konsystencja mi nie pasuje (a nie jestem osobą obrzydliwą i jem nawet surową wątróbkę).

9. Jagnięcina

Kolejny superfood, szczególnie dla osób z chorobami autoimmunologicznymi to jagnięcina. Ktoś mi kiedyś powiedział, że gdyby istniał balsam do ciała o zapachu jagnięciny, to by się nim smarował regularnie. Coś w tym jest, bo jagnięcina jest po prostu przepysznie aksamitna. Gości na moim stole regularnie w postaci pulpecików, nadziewam nią awokado, robię kebaby i burgery. Już nie wyobrażam sobie życia bez jagnięciny. I wbrew pozorom nie jest droga - mielona to koszt ok 32 zł/ kg.  

10. Pstrąg

Kiedyś nie jadłam ryb regularnie, bo nie miałam do nich dostępu. Od kiedy znalazłam miejsca, gdzie mogę kupić świeżego i wędzonego pstrąga i tłustego karpia to trzymam się tych naszych rybek. Upewniam się tylko czy są z w miarę przyzwoitej hodowli. Wiadomo, że często karmione są zbożami, ale staram się szukać ekologicznych (cenowo nie porażają). Unikam za to ryb morskich, bo morza to mamy zatrute konkretnie. Ryb morskich powinny unikać osoby z zaburzeniami metylacji (mają problem z detoksyfikacją) Świeże ryby po prostu grilluję, a wędzone dodaję do tartaletek, sałatek, wrzucam jako wkładkę do zupy albo jem solo.

11. Awokado

Ostatnio zakochałam się w odmianie Hass. Jest delikatna i można ją wykorzystać do dipów czy majonezu. U mnie ląduje w omletach, szakszuce albo po prostu wyjadam środek łyżeczką. Awokado zawiera takie same rodzaje tłuszczów co oliwa z oliwek (jednonienasycone). Posiada sporo witamin (min. z grupy B) i białka. Nie wiem czy wiecie, ale sprzyja też płodności dzięki zawartości kwasu foliowego. Świetnie nadaje się po treningu, bo ma dwa razy więcej potasu niż banany.

12. Stare odmiany jabłek

Kosztele, renety, antonówki, papierówki. Niestety w zwykłym sklepie raczej nieosiągalne. Tradycyjnie ratuje mnie targ, gdzie mam swojego Pana od jabłuszek łąckich (Beskid Sądecki). Wielkościowo niektóre przypominają bardziej śliwkę niż jabłko i czasem są parchate, co tylko świadczy o tym, że nie były pryskane. Zresztą stare odmiany są bardziej odporne na choroby, a smak jest głębszy i prawdziwszy. Z jabłek robię szarlotkę, jabłecznik, tartaletki, musy, piekę je i jem z miodem i orzechami a nawet dodaję do brownie.

A dodatkami w mojej spiżarni są:

  • Boczek, kiełbasa wiejska, kiełbasa biała – jak nie chce mi się gotować wtedy zabieram coś z tej listy do pudełka.
  • Sporadycznie (1-2 x w tyg w zależności do aktywności fizycznej i stresu) jem ok. ½ szklanki kaszy jaglanej, gryczanej (np. jako chlebek gryczany), quinoa, amarantus.
  • Moje cheat meale to oscypek, twaróg i śmietana wiejska (ok. 1 x w miesiącu). Prawdziwy niepasteryzowany nabiał po prostu ubóstwiam (szczególnie kozi, z którego kilka razy w roku robię jogurt), a że nie mam nietolerancji (tylko w większej lub kiepskiej ilości), to od święta mogę sobie pozwolić na ten smaczny luksus.

Być może spodoba Wam się jeszcze ten post o naszych polskich superfoods.

Dodaj komentarz
  • Paweł merda
    2016-03-12 09:57

    Super. Brawo😃

  • kokaina
    2016-03-12 16:33

    hej, a gdzie w krakowie można nabyć mieloną jagnięcinę? i czy kości jagnięcie po złotówie są coś warte? bo trochę jakby za tanio się mi zdaje.

  • Paleo Strefa
    2016-03-12 17:30

    Kokaina - no przeciez nie zmyslam :) kupuje regularnie na Starym Kleparzu u Gugulskiego pawilon nr 58. Cena 32 zł za 1 kg mielonej jagnięciy i tyle samo mielona baranina. O kości u nich tez mozna zapytać. Ja sobie zamowilam kolejna porcje kosci. Gotuje z nich bulion przez 20 h tylko na kosciach i wszyztko warotsciowe sie wygotuje. Mozna? mozna :)

  • kokaina
    2016-03-12 18:15

    a targ pietruszkowy pewnie znasz? i Jasiołke- eko wedliny? A kooperatywę krakowską? W ofercie jest sporo mięsiwa- kaczki, indyki, kury,eko wołowina, wieporzowina- jakby co, mogę dać znać jak się zapisać. Aaa stary kleparz to mi obcy,to nie znam tamtejszych

  • Paleo Strefa
    2016-03-12 18:22

    Kokaina Tard Pietruszkowy znam ale mi nie po drodze wiec nie czesto tam bywam. Ale jest wspanialy to prawda. Jednak mam Kleparz pod nocem codziennie :) A w kooperatywie jakie ceny miesa sa? Napisz mi prosze jak sie zapisac monika@paleostrefa.pl. Dzieki!

  • Natalia
    2016-10-14 02:44

    Znacie może takie miejsca we Wrocławiu? Gdzie można kupić dobrej jakości mięso.

Subskrypcja

Bądź na bieżąco i otrzymuj na skrzynkę niepublikowane na blogu cenne porady!